wtorek, 11 czerwca 2013

Epilog

5 czerwca 2013

Cały czas nie mam odwagi uporządkować mieszkania. Wszystko co przywiozła do tego mieszkania wraz z przeprowadzką leży na swoim miejscu. Siedzę w pokoju i oglądam nasze zdjęcia wiem, że gdzieś tam na gorze jest, czuwa nade mną. Jutro jadę na zgrupowanie reprezentacyjne do Spały. Chłopaki ciągle dzwonią z pytaniami typu: co u Ciebie? Jak się trzymasz? A ja po prostu milczę bo u mnie jest nijak. Wczoraj byłem u prezesa klubu z propozycją przedłużenia kontraktu o 3 lata, o dziwo się zgodził. Taką decyzje podjąłem tylko dla NIEJ, bo chcę ją blisko siebie już nie ciałem, a jedynie duchem. Zobaczyłem zdjęcie, na którym jesteśmy tej pięknej nocy w Jastrzębiu, chciałbym wrócić do tego dnia, kiedy mogłem ją całować, dotykać. W tym momencie znowu się rozkleiłem, nie mogłem opanować płaczu...

10 czerwca 2013

Ostatnie dni wyglądają następująco: śniadanie, trening, obiad, trening, kolacja i sen. W pokoju jestem z Zbyszkiem, zamieniłem z nim kilka słów nic więcej. Właśnie siedzę w pokoju przeglądając materiały z meczów Brazylii naszego najbliższego przeciwnika. Do pokoju wchodzi Zibi :
- Andrea Cię prosi do siebie. - mówi po czym idzie do łazienki. Wychodzę i kieruje się do pokoju trenera. Pukam po czym słyszę angielskie proszę.
- Dzień dobry trenerze, chciał trener ze mną rozmawiać?
- Tak usiądź proszę. - zrobiłem to co polecił. - mam dla Ciebie dobrą informacje. Jesteś w pierwszej szóstce na meczu z Brazylią.
- Dziękuję trenerze.
- Ostatnio bardzo się starasz wiec postanowiłem dać Ci szansę.
- Jeszcze raz dziękuję. Czy to wszystko?
- Tak i pamiętaj nie zawiedź mnie i jej.- po tym monologu wyszedłem. Ten mecz będzie tylko i wyłącznie dla niej.

14 czerwiec 2013

Jedziemy właśnie na Torwar gdzie ma się odbyć mecz pomiędzy naszą reprezentacją, a Brazylią. W głowie mam tylko mecz, który gram dla NIEJ. W szatni od trenera dostaję jasne wskazówki co do meczu. Brazylia przez cały mecz popełniała bardzo mało błędów za to my więcej niż zwykle. Po zaciętej walce przegrywamy 1:3, bo brakuje nam wykończenia akcji w końcówce seta. Siedzę i rozciągam się nagle podchodzi kobieta, która bardzo przypomina mi Ciebie.
- Przepraszam pana czy mogę autograf ?- pyta.
- Tak - piszę jej w zeszycie swoje imię i nazwisko - proszę.
- Dziękuję i do widzenia. - odpowiedziałem jej i wróciłem do poprzedniej czynności.

10 listopad 2013

Wygraliśmy ligę światową po raz drugi z rzędu.Zaczął się sezon ligowy,a ja codziennie piję w Jej kubku, codziennie śpię na Jej miejscu, codziennie jestem na JEJ grobie. Codziennie przynoszę te same czerwone tulipany. Na każdym meczu patrzę w to miejsce z myślą, że jeszcze może zjawisz się na meczu. Jednak ciągle się zawodzę, ale to tylko moje marzenia. Właśnie wygraliśmy mecz z Zaksą i dostałem statuetkę MVP, po otrzymaniu pocałowałem ją i wzniosłem ku górze, moje oczy też były zwrócone w tamtą stronę.

29 maj 2015

Minął kolejny rok od Twojej śmierci. Byłem dziś u Ciebie na cmentarzu, choć robię to codziennie, gdy jestem w pobliżu to było wyjątkowe spotkanie. Kupiłem najpiękniejsze tulipany jakie mieli w kwiaciarni i włożyłem je do wazonu, który jest na grobie. Szykuję się na kolejne zgrupowanie reprezentacji. Tym razem już nie sam, a z moją nową dziewczyną Klaudią. Jest bardzo podobna do Ciebie. Nie tylko z wyglądu, a także z charakteru, ale ona to nie TY. Wiem, że chciałaś żebym ułożył sobie życie na nowo, więc to robię.

28 maj 2016

Właśnie tańczę na swoim weselu z moją żoną, którą miałaś być Ty.

13 kwietnia 2024

Jestem szczęśliwy mam 3 dzieci- Majkę, Adama i Bartłomieja. Klaudia jest wspaniałą zoną oraz matką. Ale wiedz, że pamiętam o Tobie i nadal Cię kocham...

_________________________________________________________________________________

Epilog strasznie beznadziejny...
Zresztą tak jak to opowiadanie.

Zaczynam nowe <KLIK> :))
Dziękuję, jesli w ogóle ktoś to czytał :))
Pozdrawiam,  love.volleyball.♥ :*

niedziela, 2 czerwca 2013

Rozdział 10

                                                       __~Michał~__

Wyjechaliśmy z stacji, kontynuować naszą rozmowę o przyszłości.
- Chcę mieć trojkę dzieci: dwóch chłopców i dziewczynkę. - gdy to powiedziała zrobiło mi się cieplej na sercu, ponieważ to moje marzenie. - Ale wszystko w swoim czasie. Kiedyś najwspanialsza osoba jaką znam powiedziała mi, że nie warto patrzeć na szczęście innych tylko trzeba spełniać swoje marzenia, bo same się nie spełnią trzeba im pomóc.
- A co to za osoba ?
- Dowiesz się w swoim czasie. - powiedziała.
Jechaliśmy rozmawiając w pewnym momencie samochód z naprzeciwka wjechał na nasz pas. Wiktoria  spanikowała, zresztą tak jak ja. Szarpnęła kierownicą, aby odbić w prawą stronę ale to na nic samochód z przeciwka uderzył w lewą część naszego samochodu, choć prędkość była nie wielka były bardzo duże szkody, Wiktoria miała zakrwawią twarz. Obróciłem głowę w jej stronę, a ona spojrzała na mnie i powiedziała:
- Pamiętaj że mimo wszystko, cię kochałam, kocham i będę kochała , ale to chyba koniec naszej podroży, a  raczej mojej. Jeśli odejdę to ułóż sobie życie na nowo, proszę zbliż się. - przysunąłem się do niej po czym złożyłem pocałunek na jej ustach. -... i proszę...uśmiechaj się do każdej chwili, uśmiechaj się Michał...
W tym momencie Wiktoria odeszła 29 maja 2013 roku. Zacząłem płakać zdając sobie sprawę że odeszłam kobieta mojego życia. Wczoraj się jej oświadczyłem, a dziś patrze jak umiera. Myślałem, że to zły sen ale jednak nie ona naprawdę umarła.Najgorsze jest to że nie dowiedziałem się kto był najważniejsza osobą w jej życiu.
                                                ____'/ 3 dni później \'____

  Stoję nad jej trumną nie kryjąc swoich łez, obok mnie jest moja matka. Tuli się do mnie, bo wie że teraz będzie najcięższy okres w moim życiu. Nikt mi nie przerywa chwili w której się z Nią żegnam, ponieważ to czas dla mnie. Wszyscy już wyszli z cmentarza, a ja zostałem sam nikogo nie ma przy mnie, a bardzo bym chciał żeby była ONA ta którą kocham i nigdy nie przestanę kochać, dlatego że zrozumiałem jaka była dla mnie ważna.Na tak zwanej stypie, chłopaki z drużyny próbowali do mnie dotrzeć ale się nie da, bo nie da się odpowiedzieć na pytanie : DLACZEGO AKURAT ONA !?

__________________________________________________________________________________


 A więc jest 10 !
Opowiadanie już się kończy jeszcze rozdział + epilog.
Ale zacznę nowe ;))
Pozdrawiam :

Proszę o komentowanieee ;)) :*



sobota, 1 czerwca 2013

Rozdział 9

Po tak udanej nocy, wstaliśmy dopiero po 9. Zjedliśmy śniadanie i postanowiliśmy wszystkim powiedzieć o naszych zaręczynach. Każdy nam pogratulował, chyba najbardziej zadowoloną osobą była mama Michała.
- Kochane dzieci tak się cieszę. Michaś gratuluję takiej kobiety. - pocałowała nas i poszliśmy do swojego pokoju. Zadzwonił mój telefon.
- Tak Maju ?
- Czesz Wikuś słucham mam do ciebie sprawę jak wiesz w październiku za 4 miesiące wychodzę za mąż, a moja druhna niestety mi odmówiła ponieważ wtedy jest wesele jej brata i nie będzie jej u mnie. Wiec mam pytanie zgodzisz się na bycie moim świadkiem?
- Jeśli prosisz to nie odmówię. - powiedziałam a ona zapiszczała do słuchawki.
- Dziękuję, to do zobaczenia.
- Proszę bardzo, paa.
- Kto to był? - spytał Michał.
- Przyjaciółka, ale nie z Jastrzębia. Będę druhną na jej weselu 5 października. A Ty wybierasz się ze mną.
- Oczywiście kochanie. - podszedł do mnie i wpił się w moje usta. Całowaliśmy się z zachłannością robiąc przerwy na złapanie powietrza.
- Może powtórka z rozrywki ?
- Przykro mi ale odmowa. - spojrzał na mnie smutną miną a ja dałam mu całusa i poszłam się spakować. Michał zrobił to samo, około 11:30 byliśmy gotowi do drogi. Poszliśmy pożegnać się z rodziną.
- Cieszę się, że będę miała taką synową. - szepnęła mi na ucho mama Michała.
- Dziękuję. - powiedziałam i pocałowałam ją w policzek na pożegnanie. Zapakowaliśmy bagaże do samochodu po czym ruszyliśmy w drogę. Postanowiłam się przespać.
- Wiktoria wstajesz ? Jesteśmy na stacji. Chcesz coś ?
- Miśku kup mi kawę. - dałam mu całusa następnie wyszłam z samochodu. Spojrzałam na okolice i okazało się że jesteśmy niedaleko Jastrzębia. Zostało około godziny jazdy, chwilę później wrócił mój narzeczony z cieplutką kawą. Podał mi ją, a ja zatopiłam usta w czarnym płynie.
- Dziękuję za kawusie. - uśmiechnęłam się do niego.
- Dla mojej pięknej kobiety wszystko. - pocałował mnie i chwycił mnie za rękę - Powiemy wszystkim jak wrócimy do domu o zaręczynach?
- Możemy zorganizować małą kolacje dla chłopaków z klubu.
- To świetnie. - Kolejny raz wpił się w moje usta. Objął mnie w pasie i trwaliśmy tak w ucisku zapominając o wszystkim.

                                                                    __~Michał~__

Kocham ją i pragnę przeżyć z nią resztę życia.
- Wiesz już sobie nas wyobrażam na białym kobiercu. - wyznałem - Ty w długiej białej sukni z welonem, ja zaś w czarnym smokingu z muchą. Za moimi plecami w kościele stoi Zibi, który zawzięcie szuka obrączek w końcu je znajduje i zakładam ci jedną na palec. Ty robisz to samo. A w przyszłości chciałbym mieć z tobą dzieci ale najważniejsze to to żebyś była przy mnie. - wtuliła się we mnie i staliśmy tak nie zważając na nic. Po wypiciu już zimnej kawy ruszyliśmy w drogę, ja siedziałem teraz na fotelu pasażera.


_________________________________________________________________________________


Witam Was kochani po baaaardzo długiej przerwie, za którą chcę przeprosić ! :*
Chcę oświadczyć, że zbliżamy się do końca tego opowiadania, po nim pojawi się kolejne. :))

Także pozdrawiam i zachęcam do komentowania ! :*

czwartek, 30 maja 2013

Rozdział 8

Nadeszedła niedziela, w której mieliśmy jechać do rodziców Michała. Wstaliśmy o 7.30 zjedliśmy śniadanie i ruszyliśmy w drogę. Patrząc w okno myślałam o mnie i Miśku wspaniale jest mieć u swojego boku kochającego mężczyznę dobrze nam się układa, chyba to jest najważniejsze...
- Kochanie czy Ty mnie w ogóle słuchasz? - padło pytanie z ust Michała.
- Przepraszam zamyśliłam się. A o czym mówiłeś?
- O tym, że przed obiadem idziemy do kościoła z rodzicami.
- Dobrze jakieś plany jeszcze na dziś?
- Hmm... To się jeszcze zobaczy - powiedział uśmiechając się do mnie. Przez resztę drogi śpiewaliśmy (o ile można nazwać to śpiewem) piosenki, które leciały w radiu.
- Nareszcie jesteśmy. - Powiedziałam wysiadając z samochodu.
- Widzę że nie możesz się doczekać, aby poznać moją rodzinę. - Chwycił moja rękę i szliśmy w stronę domu.
- Jak to rodzinę mieli być tylko rodzice?
- Chyba mi nie uciekniesz ? - powiedział śmiejąc się.
- Żebyś się nie zdziwił. - pokazałam mu język - Chodź już chcę mieć to za sobą. - powiedziałam i ścisnęłam mocniej dłoń Miśka. W tym momencie z domu wyszła mama Michała.
- Dzień dobry mamo, pozwól że ci przedstawię moja dziewczynę Wikorię Nilson. - podałam jej rękę.
- Miło mi poznać. - powiedziała z uśmiechem.
- Mnie również. - Weszliśmy do domu, zapoznałam się z wszystkimi i poszliśmy do kościoła. Przez całą drogę szłam z Dzikiem za rękę.
- Masz bardzo miłą rodzinę.
- Bardzo się cieszę że spodobali ci się.
- Ja się ciesze że mnie tu przywiozłeś. - dałam mu buziaka pp czym przyspieszyliśmy kroku. Po mszy zjedliśmy obiad i siedzieliśmy rozmawiając. Michał przeprosił nas na chwile i wyszedł.siedzę sama z rodzina Michała już od ponad godziny, poszedł sobie nie mówiąc gdzie idzie. Bardzo się wkurzyłam tym, mam nadzieje, że zaraz przyjdzie i mi wszystko wyjaśni. Okło godziny 15 Misiek wrócił, a że była ładna pogoda stwierdził że zabierze mnie na spacer. Ja nawet się nie odezwałam tylko poszłam z nim
- Ej Wikuś długo będziesz jeszcze obrażona ? Przepraszam Cię ale musiałem na chwile wyjść.
- Na chwile ? - popatrzyłam na niego zdenerwowana.
- Przepraszam że cie zostawiłem z nimi na bardzo długą chwilę. - chwytając za rękę zatrzymał mnie spojrzał w oczy i pocałował.
- Dobra, dobra już się tak nie wysilaj przecież nie jestem obrażona. - powiedziałam i jeszcze raz musnęłam jego usta. - Chodź mieliśmy się przejść, a nie całować przed domem.
Przez całe trzy godziny pokazywał mi wszystko co było związane z jego dzieciństwem. Wróciliśmy do domu zjedliśmy kolacje i znów poszliśmy się przejść.
- Kruszyna po co my jeszcze raz idziemy się przejść przecież wróciliśmy pól godziny temu ?
- Jeszcze ci czegoś nie pokazałem. - Szliśmy w inną stronę niż przedtem, jestem bardzo ciekawa co chce mi pokazać.
- Zamknij oczy proszę. I nie podglądaj. - zrobiłam to o co mnie prosił. Szliśmy tak chwilę, stanęlismy.
- Otwórz oczy. - gdy je otworzyłam nie wierzyłam własnym oczom. Michał klęczał przede mną z pięknym pierścionkiem, staliśmy na lekkim wzniesieniu słonce było przy lini horyzontu. W oczach miałam łzy Michaś powiedział:
- Jesteś najwspanialszą kobietą jaką spotkałem w życiu. Chciałbym do końca życia zasypiać i budzić się przy tobie. Ale wszystko zależy od ciebie. Czy zostaniesz moją zoną? - kręciłam z niedowierzaniem głową. Podeszłam do niego klęknęłam na przeciwko niego i zatopiłam się w jego ustach.
- Czyli się zgadzasz ?
- Tak głuptasie tak ! - włożył pierścionek na palec i jeszcze raz mnie pocałował. Wróciliśmy do domu około 22 od razu do swojego pokoju poszłam wziąć szybki prysznic a po mnie Michał. Położyłam się na łózko i czekałam na mojego narzeczonego. Chwilę później Misiek wyszedł z łazienki w samym ręczniku.

poniedziałek, 11 marca 2013

Rozdział 7


Zapukałam nikt nie otwierał, więc niepewnie weszłam do mieszkania Michała. Zamknęłam drzwi odwróciłam się, a wszyscy na mnie patrzyli. Misiek podszedł do mnie.
- Chłopaki przedstawiam Wam Wiktorię Nilson moja dziewczynę. - Prze cały wieczór rozmawiałam z chłopakami z Jastrzębskiego. Najlepsze wrażenie na mnie zrobił Michał Łasko, przez cały czas śmiał się i żartował, a Martino siedział i się nam przyglądał. Był najspokojniejszy z nich wszystkich, nawet za bardzo nie śmiał się nie opowiadał kawałów, po prostu jakby go nie było. Poszłam po kuchni, gdzie był Michał.
- Ej czemu Matteo jest taki inny niż wszyscy? - spytałam szeptem, aby nikt nie słyszał.
- Ma problemy, ale powiem Ci później OK ?
- Dobrze. - musnęłam jego usta i z przekąskami poszliśmy do salonu, gdzie przebywali wszyscy. Tańczyliśmy, piliśmy i rozmawialiśmy. Gdy dochodziła pierwsza wszyscy zaczęli się powoli zabierać. Podziękowaliśmy wszystkim za miły wieczór i kiedy już wyszli zaczęliśmy z Michałem sprzątać po nich.
- Więc o co chodzi z tym Martino ? - spytałam gdy zmywaliśmy naczynia.
- Jak miał 18 lat jechał samochodem z bratem on usiadł wtedy za kółkiem, gdy jechali samochód wjechał prosto na czołówkę. Matteo odbił ale nie do końca, żeby uratować brata. Zginął na miejscu, choć minęło już 8 lat, do tej pory nie może się uporać z jego śmiercią. Zresztą nie dziwię mu się.
- Dlatego ciągle jest taki przytłoczony. Szkoda mi go.
- Dobra koniec tego. - powiedział kiedy skończyliśmy myć naczynia. - Mam niespodziankę, moja mama zaprosiła nas do siebie na weekend z racji, że nie mam meczu. Zgadzasz się ?
- Okay, ale...- przerwał mi w połowie zdania.
- Nie ma żadnego, ale zgodziłaś się już.
- Chciałam powiedzieć tylko, że Ty też musisz zobaczyć moją rodzinkę.
- Aaaa trzeba było tak od razu.
- A kto mi przerwał ? - wystawiłam mu język.
- Przecież to nie ja. - Przybliżył się do mnie, położył ręce na moich biodrach i namiętnie pocałował. Nie odrywaliśmy się od siebie przez dłuższą chwile.
- Ja pierwsza idę do łazienki. - Powiedziałam w przerwie pocałunku.
- Niech Ci będzie. - Klepnął mnie tyłek.
- Ej co to miło być ?
- Oj takie tam. - dałam mu całusa i poszłam pod prysznic. Siedziałam tak bardzo długo. Ubrałam się w dużą koszulkę Miśka i skierowałam się do salonu, gdzie na kanapie spał Michał. Pocałowałam go, a on złapał mnie i chwile później leżałam na nim.
- Czy Ty przypadkiem przed chwilą nie spałeś? - Zaśmiał się - Z czego H.A.?
- Z Ciebie kochanie.
- Co niby było w tym takiego śmiesznego ?
- Niee nic. - Wystawił mi język, a następnie pocałował. - Kocham Cię.
- Ale ja kocham Ciebie bardziej. - Po tych słowach zatopiłam się w jego ustach.



_______________________________________________________________________________________________________


Jest kolejny. ;p
Przepraszam, że dopiero dziś, ale szkoła. :(
Ta PIOSENKA mnie natchnęła ;)
Dziękuje za wszystkie komentarze ! :D
Pozdrawiam :*

piątek, 1 marca 2013

Rozdział 6


Wychodziłam z bloku, gdy zobaczyłam samochód nie kogo innego jak Maćka. Podszedł do mnie bliżej, ale ja nie zwracałam na niego najmniejszej uwagi.
- Wika, zaczekaj.
- Ale po kurwa? Przecież my nie mamy o czym rozmawiać minęło już tyle czasu a Ty nadal mnie nachodzisz. Po co? Człowieku chyba nie myślisz, że do Ciebie wrócę?!
- Pewnie i tak nie wrócisz, ale wiedz o tym , że Cie kocham i zawsze będziesz dla mnie najważniejsza. - Po tych słowach wpił się w moje usta, a ja od razu odepchnęłam go i uderzyłam w twarz.
- Jeszce raz się do mnie zbliż, a pożałujesz. - wykrzyczałam i ze łzami w oczach poszłam do samochodu. Oparłam głowę o kierownice. Musiałam odetchnąć, po chwili odpaliłam i skierowałam się w stronę galerii. Chodziłam tak i nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Poszłam do małej kawiarni i zamówiłam sobie kawę. Wtedy tez zadzwonił mój telefon nie patrząc na ekran odebrałam:
- Cześć. Co słychać ? - Z drugiej strony odezwała się Zosia.
- Oo cześć Zosiu, spotkałam dzisiaj Maćka. Powiedział, że mnie kocha. Ale mnie za bardzo to nie rusza, bo mam kochającego chłopaka i wiem, że nie zrobi mi takiego świństwa jak on.
- Widzę, że Cię nieźle poddenerwował. Może się spotkamy ?
- Dobrze, gdzie i o której ? - powiedziałam.
- Przyjdź do mnie jak możesz. Najlepiej teraz.
- Okay, to będę za jakieś 15 minut, bo jestem w galerii.
- Dobrze, czekam. - Rozłączyłam się, zapłaciłam za kawę i wyszłam. Po niecałym kwadransie byłam u Isi. Postanowiłam, że pojadę windą, przecież nie będę szła na 5 piętro. 1piętro...2...3... numerek 4 nie chciał się pojawić na elektronicznym wyświetlaczu. Szybko wyjęłam telefon z kieszeni, nie było zasięgu. Zaczęłam się dobijać do drzwi, nikt nie reagował. Co mam robić? - szukałam w myślach odpowiedzi na to pytanie ale nic z tego, mój mózg się wyłączył. - Uderzałam ciągle w drzwi, z całych sił. Spojrzałam na zegarek siedziałam już tak 30 minut. Wkurzona kopnęłam w drzwi jak najmocniej potrafiłam, gdy nagle coś się odblokowało i winda pojechała. Wysiadłam i podeszłam do drzwi zapukałam, a drzwi się bardzo szybko otworzyły.
- Boże, Wiki gdzieś Ty się podziewała? - Spytała Zosia, która była aż blada ze strachu.
- Zacięłam się w windzie. - powiedziałam i wystawiłam jej język.- Wpuścisz mnie, czy będziemy tak stać na środku wejścia?
- Sorki, wchodź. Możesz mi opowiedzieć co się w ogóle stało? - mówiła do mnie, gdy kierowałyśmy się do salonu. - Chcesz coś do picia?
- Możesz mi zrobić herbatę. - Opowiedziałam jej całe zajście z Maćkiem.
- Ten typ ma jeszcze czelność do Ciebie przyjść i takie rzeczy mówić? Dla mnie jest jedynie skończonym idiotą!
- Dla mnie też i gówno mnie obchodzi,czy mnie kocha,czy nie. - Po moim policzku popłynęła łza.
- Czemu płaczesz?
- Bo uświadomiłam sobie, ile czasu zmarnowałam na niego. - Otarłam łzy i postanowiłam w duchu, że już nie będę płakać.
- O tak od razu lepiej. - Przytuliła mnie, gdy po chwili zadzwonił telefon.
- Halo ?
- Cześć, kochanie co robisz? - spytał Misiek.
- Jestem u Zosi, a Ty już po treningu ?
- Trener puścił nas trochę wcześniej. Mam pomysł na dzisiejszy wieczór dasz się zaprosić na kolację do mnie ?
- Oczywiście, że tak.
- Bądź u mnie około 19. Do zobaczenia.
- Paa. - Rzuciłam i rozłączyłam się. - Isia muszę już iść, bo za 2 godziny muszę się zjawić u Michała. - Kierowałam się już do wyjścia, a Zosia szła za mną. - Może wpadnę do Ciebie jutro, albo pojutrze. Pa. - Dałam jej całusa i wyszłam. Szybko dojechałam do mieszkania wzięłam prysznic i ubrałam ( http://zszywka.pl/p/--2634020.html ) . Postanowiłam pojechać taksówką. Byłam już pod drzwiami Kubiaka, gdy usłyszałam głosy jakiś chłopaków.


__________________________________________________________________________________
 Jest kolejny !
Dziękuję za komentarze ;)*
Pozdrawiam !

wtorek, 26 lutego 2013

Rozdział 5


Przez te 4 tygodnie Michał codziennie był u mnie, chyba że miał mecz wyjazdowy. Każdego dnia opowiadaliśmy sobie wydarzenia z dzieciństwa oraz te które się wydarzyły przed naszym spotkaniem. Z dnia na dzień robiło się coraz zimniej w końcu była jesień, a zima zapasem. Siedział przed telewizorem gdy, usłyszałam dzwonek do drzwi, pewnie to Misiek.
- Cześć, kotku to co dziś robimy? - Pocałował mnie, rozebrał się po czym skierował się do salonu.
- Trzeba oblać zdjęcie gipsu, prawda?
- Oczywiście, więc idziemy do kina. Co powiesz na to ?
- Okay, tylko się przebiorę i możemy wychodzić.
10 minut później byłam już gotowa. Ubrałam się w fioletowe rurki i czarną koszulkę. W kinie nie obyło się bez rozdania kilku autografów przez Miśka. Gdy już pozbył się fanek podszedł do mnie i poszliśmy do sali, w której był puszczany nasz film. Po obejrzanym filmie poszliśmy na kolacje do naszej ulubionej restauracji.
- Więc wprowadzasz się do mnie ? - zaczął rozmowę.
- Niee chyba nie. - odpowiedziałam z powagą w głosie. A Michał zrobił smutną minkę. - Głuptasie, przecież żartuję.
- Mam taką nadzieję. Wiesz dobrze nie przeprowadziłaś się wtedy mogliśmy się bardziej poznać.
- Też tak myślę. - kelnerka przyszła i zamówiliśmy łososia, a na deser ciastko. Było przed 22 więc postanowiliśmy przejść się o mieście.
- Pamiętam jak około rok temu szedłem tak z Moniką, moją byłą. Właśnie wtedy oznajmiła mi, że ma innego. - jego głos robił się bardzo zdenerwowany. - Ale najgorsze było to, jak mi powiedziała, że jest z nim w ciąży. Załamałem się i nie mogłem przez jakiś czas do siebie dojść, dobrze że miałem przy sobie takiego kumpla jakim jest Zibi. Codzienne rozmowy z nim poskutkowały i od tamtego czasu nie obchodzi mnie los Moniki.
- Dziękuję, że mi to mówisz.Ale czemu nie powiedziałeś mi tego wcześniej ?
- Tak ją znienawidziłem, że nie chciałem o niej mówić. - dałam mu całusa. Chwyciłam za rękę i szliśmy w milczeniu, aż do mojego mieszkania. Siedliśmy przed telewizorem i oglądaliśmy "Wciąż ją kocham" byłam wtulona w Miśka. Jak zawsze gdy oglądam ten film musiałam uronić łezkę.
- Co jest ?
- Nic po prostu zawsze przy tym filmie płaczę. - spojrzał w moje oczy i powiedział :
- Wiedz, że nie mam zamiaru żebyś płakała prze zemnie. - Po tych słowach zatopił się w moich ustach. Siedziałam u niego na kolanach moja ręka błądziła po jego głowie. A on swoimi gładził moje plecy. Pozbyłam się jego koszulki, a on bez trudu zdjął moją, wziął mnie na ręce i zaniósł do sypialni nadal obsypując mnie pocałunkami.
Po bardzo upojnej nocy, rano obudziłam się na z lekkim zmęczeniem. Na łóżku Michała już nie było, z kuchni wydobywały się przyjemne zapachy. Misiek ubrany stał odwrócony plecami do mnie i nucił jakąś piosenkę. Najwidoczniej nie słyszał jak wchodziłam do kuchni, bo nie odrywał wzroku od kuchenki, podeszłam bliżej objęłam go od tyłu i złożyłam całusa na policzku, nie było to trudne dla dziewczyny, jeśli ma metr dziewięćdziesiąt. Ten odwrócił się i pocałował mnie.
- Mmm widzę, że coś pysznego robisz na śniadanie ?
- Tak jajecznicę z żołędziami. - roześmiałam się i siadłam czekając na śniadanie.
- Misiek, a Ty nie masz treningu ?
- A która godzina ?
- W pół do 10.
- Czyli, zjesz sama bo ja muszę iść do domu po torbę i na trening.
- Okay, więcej dla mnie. - wystawiłam mu język. pocałował mnie namiętnie i wyszedł.
Zjadłam jajecznice, która była przepyszna. Zaliczyłam poranną toaletę i poszłam na miasto na zakupy.

czwartek, 21 lutego 2013

Rozdział 4


Obudziłam się rano spojrzałam na zegarek była 7:30. Zadzwoniłam do szefa z informacją, że nie będzie mnie dziś w pracy, ponieważ jestem chora. Przyjął to ze spokojem, choć myślałam, że będzie inaczej. Zjadłam jajecznice na śniadanie i poszłam do łazienki, aby wziąć prysznic. Wychodząc z kabiny poślizgnęłam się. Upadłam na lewą rękę, a dokładniej na kciuka. Bardzo mnie bolał i spuchł. Z trudem ubrałam się, chwyciłam za telefon i zadzwoniłam po Zosię - moją przyjaciółkę - Opowiedziałam jej wszystko.
- Dobra Wiki czekaj na mnie będę za 10 minut. - powiedziałam i rozłączyła się. Po godzinie miałam rękę w gipsie - a konkretnie, gips sięgał do łokcia- ponieważ była złamana. Zdjęcie gipsu miałam za 4 tygodnie pewnie Misiek się nie ucieszy że dopiero za miesiąc się do niego wprowadzę. Jednak myślę, że to dobrze, bo wszytko za szybko się toczy.
- Zosia wiesz muszę Ci o kimś powiedzieć. - przerwałam ciszę, która panowała w samochodzie.
- Masz chłopaka ?!
- Poniekąd tak.
- To co nic nie mówisz? Kto to? Znam?
- Znasz, ale raczej nie osobiście. No chyba, że znasz Michała Kubiaka?
- Co ?! Ty z nim jesteś ?
- Tak.
- Mam nadzieję że mnie z nim zapoznasz jak najszybciej.
- No pewnie. Podrzucisz mnie pod blok ?
- Okay, ale pamiętaj masz mnie z nim zapoznać !
- Oczywiście.- Resztę drogi rozmawiałyśmy o sprawach mało istotnych. Kilka minut później byłam w mieszkaniu. Rozebrałam się i zadzwoniłam do pracy szef dał mi 3 tygodnie chorobowego. Była już 12 stwierdziłam, że Michał będzie po treningu więc zadzwoniłam do niego.
- Hej jak tam spakowana już? - spytał.
- Słuchaj, bo jest taka sprawa. Złamałam rękę...- przerwał mi w połowie zdania.
- Kiedy? Jak? Gdzie? Wpadnę do ciebie będę za 20 minut. - rzucił i rozłączył się. Spojrzałam na moje mieszkanie było brudno i wszystko się walało po salonie. W kuchni nie posprzątane po śniadaniu. Lekko ogarnęłam, a do drzwi zadzwonił dzwonek.Otworzyłam, a Misek dosłownie wpadł do mieszkania.Pocałował mnie i popatrzył na moja rękę i zrobił smutną minę.
- Przykro mi. ale przeprowadzki na razie nie będzie.- powiedziałam.
- To kiedy ?
- Zdaje się, że za jakieś 4 tygodnie o ile wszystko pójdzie dobrze.
- Co ?!
- No niestety, musisz jakoś wytrzymać. - Dałam mu całusa. Chwyciłam za rękę i poszliśmy do salonu. Przez resztę dnia siedzieliśmy i rozmawialiśmy przy butelce wina. Około 23 spytałam :
- Spisz u mnie?
- Zależy.
- Od czego ?
- Bo wiesz, że ja się bardzo boję duchów?
- Takli stary, a się sam boi spać! Haha bardzo śmieszne. I co w związku z tym ?
- No musisz ze mną spać, a raczej ja z Tobą.
- Hmm to chyba będziesz musiał wracać do domu. - po tych słowach wstał i dał mi całusa w czoło.
- Dobra to idę. Dobranoc.
- Misiek czekaaaj. Przecież żartowałam, siadaj tu i zaraz pójdziemy spać.- Około 24 poszłam wziąć prysznic przebrałam się w pidżamy i położyłam się w sypiali. Po mnie do łazienki wszedł Misiek, chwilę później leżał już ze mną. Wtuliłam się w jego tors i usnęłam.


________________________________________________________________________________
 Następny już jest ! :D
Moim zdaniem lanie wody :P
Pozdrawiam ;)

wtorek, 5 lutego 2013

Rozdział 3


Wstałam o 10 zjadłam śniadanie założyłam na siebie czarną koszulkę i do tego zielone rurki. Do meczu miałam jeszcze dużo czasu więc postanowiłam posprzątać mieszkanie. Skończyłam była już 14.30 a mecz rozpoczynał się o 17, więc miałam trochę czasu żeby się ogarnąć. Wzięłam prysznic, założyłam koszulkę Jastrzębskiego Węgla do tego czarne rurki i trampki. Oczywiście musiałam wyjechać trochę wcześniej gdy dojechałam pod hale była 16.30. Weszłam na sale i widziałam rozgrzewających się chłopaków. Patrzyłam na Miśka i wtedy on też mnie zauważył puścił mi oczko i kontynuował rozgrzewkę. Po zaciętych setach przegrali 3:2. Michała mina mówiła wszytko za siebie, nie mógł się pogodzić z tym, że przegrali. Poszedł do szatni po jakiś 30 minutach wyszedł. Tak jak wcześniej się umówiliśmy czekałam na niego przed hala. Wyszedł ze spuszczoną głową, podeszłam do niego:
- Dzik jest smutny, czy mi się wydaje ?
- A Ty nie byłabyś smutna, gdyby twoja drużyna przegrała?
- Właśnie przegrała, ale zagrała wspaniałą siatkówkę. - Dałam mu buziaka.
- Rozumiem że to na poprawienie humoru?
- Tak.
- Może pójdziemy do kina?
- Jeśli chcesz, to czemu nie?
- Przyjechałaś samochodem ?
- Niee autobusem, bo stwierdziłam, że gdzieś pójdziemy.
- Wspaniale. To jedziemy.
Zapakował torbę do bagażnika, wsiedliśmy i pojechaliśmy do kina. Po krótkiej dyskusji wybraliśmy film "Jak urodzić i nie zwariować". Prawie go nie oglądaliśmy, ponieważ prawie cały czas rozmawialiśmy ze sobą. Po filmie udaliśmy się do restauracji. Podeszła do nas młoda kelnerka i dala menu. Ja wybrałam łososia, a Misiek poszedł moim śladem i wziął to samo. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym, gdy opuściliśmy restauracje, Michał stwierdził, że musi mi co pokazać więc poszliśmy się przejść. Szliśmy już długo wtedy zasłonił mi rękoma oczy.
- Ej, co Ty robisz?
- Nie pamiętasz, przecież miałem Ci coś pokazać ?
- No tak. Już mogę patrzeć ?
- Nie jeszcze kawałek. Proszę Cię zamknij oczy i nie otwieraj, a teraz uważaj. - po tych słowach wziął mnie na ręce.
- No co Ty robisz ?! - powiedziałam troszkę zdenerwowana.
- Ale nie denerwuj się Wikuś. - Po chwili mnie postawił na ziemie. objął z tyłu - Już możesz otworzyć oczy. - Zrobiłam to i zobaczyłam widok na całe Jastrzębie.
- Jejku jak tu pięknie.Skąd wiesz o tym miejscu?
- Musze gdzieś biegać. - odparł i dał mi całusa w policzek. Odwróciłam się i spojrzałam mu w oczy.
- Dlaczego mi pokazałeś to miejsce?
- Jeszcze nikomu go nie pokazywałem, bo nie było jeszcze takiej osoby w moim życiu jak Ty. - Po tych słowach zaczęliśmy się całować. Najpierw lekko, a później bardziej namiętnie.
- Wiesz mam pomysł.- powiedział po chwili. - Może wprowadzisz się do mnie ? Nie musisz odpowiadać od razu, ale wiedz, że Cie kocham i chciałbym być blisko ciebie każdego dnia.
- Takich słów jeszcze nigdy nie słyszałam, przynajmniej nie były one kierowane do mnie. Chyba nie będę miała innego wyboru tylko powiedzieć, że przyjmuję Twoją propozycję. - Dałam mu całusa i dodałam - To jak wracamy?
- Jeśli chcesz to tak.
Wracaliśmy w ciszy, objęta byłam przez Miśka w talii. Po długiej chwili byliśmy przed moim blokiem.
- Wchodzisz ? - spytałam
- Nie dziś nie, bo jutro mam ważne sprawy do załatwienia rano.
- Okay to do jutra.
- Jutro masz mieć wszystko spakowane O.K? Przyjadę po Ciebie i rzeczy około 16.
- Dobrze. - Dałam mu soczystego buziaka i weszłam do bloku. Chwile później dostałam sms'a:
"Kocham Cię, Dobranoc :*:*"
Odpisałam :
"Nie powiedziałam tego, ale ja Ciebie też kocham ! :* Dobranoc :*:*"
Poszłam do łazienki. po 15 minutach wyszłam odświeżona. Położyłam się na łóżku i bardzo szybko usnęłam.

___________________________________________________________________________

Nie miałam komputera, bo był w naprawie.
Jeśli w ogóle ktoś to czyta to przepraszam, że dopiero dziś !
Proszę o komentarze !
Dzięki ;)

czwartek, 31 stycznia 2013

Rozdział 2



Odebrałam telefon :
- O cześć Wikuś! Mam propozycje dla ciebie może się spotkamy ? - Maciek, nie jestem z nim od przeszło 2 miesięcy, a on nadal chce wrócić do mnie.
- Wyjaśniłam Ci już wszystko więc proszę Cie spieprzaj z mojego życia! - Wykrzyczałam w słuchawkę po tych słowach się rozłączyłam.

***
Przyjechałam do domu w bardzo złym nastroju. Przygotowałam szybki obiad, zjadłam. Położyłam się na kanapie przed telewizorem i tak zamierzałam spędzić resztę popołudnia, gdy nagle zadzwonił mój telefon odebrałam :
- Witam. - odezwał się męski głos z drugiej strony - Czyżbym rozmawiał z Wiktorią która miał dzisiaj stłuczkę z bardzo przystojnym mężczyzną? - po pierwszych słowach domyśliłam się, że to Misiek
- Ooo widzę że ktoś ma tu wysoka samo ocenę. Pomyślmy hmm... tak to raczej ta Wiktoria. - Mówiąc to śmiałam się - A po co może do mnie dzwonić ten brzydal ? - zapytałam
- Chyba się pogniewamy piracie drogowy. - powiedział ze smutkiem w glosie. - A wracając do rzeczy co robisz dziś wieczorem ?
- Nie mam żadnych planów.
- To dobrze. Mogę porwać Cie na Wieczorny spacer i kino ?
- O której Ci pasuje ?
- Raczej Tobie ?
- Niech będzie o 18. - podałam mu swój adres. - To do zobaczenia.

Poszłam wziąć prysznic , zjadłam coś lekkiego, ubrałam jasną różową koszulkę, czarne rurki i do tego wygodne trampki, związałam włosy w koka. Chwilę później ktoś zapukał do drzwi. Otworzyłam stał tam Dziku w fioletowiej koszulce, czarnych spodniach i czarnych adidasach.
- Idziemy ? - spytał.
- Yhym, wszystko wzięłam możemy wychodzić - odparłam z uśmiechem. Zamknęłam drzwi i wyszliśmy.
Szliśmy przez miasto, po kilkunastu minutach byliśmy już w kinie. Zdecydowaliśmy się na film "Niemożliwe". Przez cały film siedzieliśmy w skupieniu i oglądaliśmy. Gdy wychodziliśmy z kina "oblała" nas fal zimna, Misiek przytulił mnie, szliśmy tak aż do mojego mieszkania.
- Może wejdziesz ? - zaproponowałam
- Okay, ale chyba nie na długo, bo wiesz żona i dzieci czekają - wybuchnął śmiechem , a po chwili dodał - przecież żartowałem. A Twoja mina mnie rozbroiła.
- Wiesz naprawdę baaaaaaaaardzoooooooo śmieszneeeeee - powiedziałam przeciągając litery.
- Ale, chyba się nie gniewasz? - powiedział i dał mi całusa - Teraz już chyba nie powinnaś, prawda?
- Dobrze już O.K. Daj kurtkę to ją powieszę. Wejdź i rozgość się. - zrobił to o co go poprosiłam, a ja poszłam do kuchni po wino i kieliszki.
- Możesz pić ? - zawołałam z kuchni.
- Oczywiście, że tak. Poza tym nie przepuścił bym takiej okazji.
- Jakiej okazji ? - już byłam obok niego na kanapie.
- Żeby z Tobą wypić wino.
- Oj Dziku Ty lepiej zjedz żołędzie - po tych słowach zaśmiałam się, a on siedział z miną obrażonego dziecka. - Przecież żartuję.
- Chyba musisz mnie przeprosić jak ja Ciebie wcześniej. - musnęłam jego usta - Wiesz to nie były godne przeprosiny.
Przybliżył się do mnie i zaczął namiętnie całować. Byliśmy do siebie przylepieni przez dłuższą chwilę, siedzieliśmy przytuleni do siebie i rozmawialiśmy. Około 1 poszedł do siebie, nawet zaproponowałam mu żeby spał u mnie, ale powiedział że ma jutro mecz więc musi się wyspać. Umyłam się przebrałam w pidżamę i usnęłam w sekundzie


___________________________________________________________________________

Znów krótki ;/ Nie miałam jak pisać ale postarałam się;)
Jeśli ktoś to czyta niech doda komentarz ;)
Będę wdzięczna ;) Dziękuje :D

wtorek, 29 stycznia 2013

Rozdział 1


Zjechałam na pobocze zdenerwowana wysiadłam z samochodu. Popatrzyłam na mój samochód, ale nie było najgorzej, został tylko lekko porysowany. Na szczęście. Sprawca nieszczęsnej stłuczki wysiadł z samochodu, rozmawiając z kimś przez telefon odwrócony był tyłem więc nie widziałam jego twarzy. podeszłam bliżej i powiedziałam, a raczej wykrzyczałam:
- Może zainteresowałby się pan teraz sprawą samochodu, a nie telefonem!- wtedy się odwrócił okazało się ze to sam Michał Kubiak.
- Przepraszam ale musiałem zadzwonić do trenera że spóźnię się na trening. Więc jak rozwiążemy tą sytuacje?- odpowiedział z uśmiechem.
- Pana...-wtedy przerwał mi.
- Jaki pan... Michał jestem.
- Wiktoria - odpowiedziałam podając mu rękę.- Najlepiej będzie jak rozjedziemy się każdy w swoją stronę ja nie poniosłam dużych strat. Ty chyba tez nie, więc jak ?
- Niech Ci będzie, ale mam prośbę. Czy dałabyś mi swój numer telefonu?
- Okay - podyktowałam mu numer. On mi podziękował i na moja probę dal mi jego.
- To mam nadzieje do zobaczenia. - powiedział wsiadł w swój samochód i odjechał, a ja po chwili zrobiłam to samo.

Gdy weszłam do biura szef od razu chciał mnie widzieć w swoim gabinecie. Gdy weszłam szef na wejściu na mnie naskoczył :
- Wiktoria jeśli jeszcze raz zaliczysz takie spóźnienie to wylatujesz !
- Ale szefie...-nawet nie dał mi dokończyć i wciął się w zdanie.
- Ja już wyraziłem swoją opinię i proszę nie dyskutować!
- Po prostu miałam stłuczkę. wyjaśniłam, ale ani słowem nie wspomniałam że zaspałam.
- To i tak cie nie usprawiedliwia powinnaś była zadzwonić. Daję Ci upomnienie. Teraz zmykaj na swoje stanowisko pracy zanim się rozmyśle.
- Dziękuję szefie.- powiedziałam i z uśmiechem wyszłam od szefa.

Dzień dalej mijał spokojnie. Był piątek, a ja musiałam zostać po godzinach, bo byłam zawalona papierami. Wtedy zadzwonił telefon okazało się że to mój były...

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Prolog

    Obudziłam się, patrze na zegarek 8.15 od piętnastu minut powinnam być w pracy! Wypiłam szybko kawę, zarzuciłam na siebie jakiekolwiek ciuchy i dosłownie wypadłam z domu. Jadąc, nie pomyślałam o korkach, które mogą być na mieście, przez nie musiałam dodatkowo czekać prawie pół godziny, gdy mogłam skręciłam w ulice na której miałam nadziej że nie powtórzy się sytuacja. Zdenerwowanie dawało swoje znaki, dodałam gazu chcąc nadrobić trochę drogi, ale po chwili samochód jadący przede mną gwałtownie zwolnił ja oczywiście chcąc ratować sytuacje zrobiłam to samo, ale nie zdążyłam opanować samochodu...

_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-


Mój pierwszy blog więc przyjmuje KRYTYKĘ oraz POCHWAŁY ;))
Jeśli ktoś to czyta proszę o pozostawienie komentarza :) Z góry dziękuję :D
Będę się starała uzupełniać blog codziennie :)